Odpowiedzialność za swoje szczęście.

Kojarzycie słynne zdanie “Umiesz liczyć, licz na siebie”? Chociaż w szkole uczono nas współpracy w grupie i całkiem nieźle nam to wychodziło, przynajmniej w mojej klasie, to przez cały czas wydawało mi się, że muszę być indywidualistą. Miałam swoje marzenia, pasje, plany, które często z wiekiem się zmieniały i myśl, że i tak mnie nikt nie zrozumie. W zasadzie to ja sama nawet nie rozumiałam siebie. Z czasem jednak, ludzie na mojej drodze okazywali się kluczowi w życiu, a indywidualistą zaczynałam odważać się być. 

Czy potrzebujemy drugiej osoby?

Akurat to, że potrzebujemy ludzi i społeczeństwa, zapisane jest w naszych genach. Potrzebujemy drugiego człowieka. Życie bardzo szybko pokazało mi, że rozmowy z ludźmi, szczerość i otwieranie się przed nimi, przynoszą nie tylko mi korzyści, ale i tym osobom. Wzajemne wsparcie i współpraca pomaga nam się rozwijać, a nawet i przetrwać, jeśli miałabym wziąć pod uwagę, chociażby studia. Tylko że nie zawsze w korelacji zachodzić musi równowaga. Jak raz się poparzysz, to już wiesz gdzie nie wkładać ręki, ale o tym zaraz. 

Oddziaływania, interakcje – czyli zależności międzygatunkowe.

Jest już po maturach i są wakacje, ale wcisne tu trochę biologii. Z tego przedmiotu zapamiętałam kilka ważnych rzeczy, a jedną z nich były zależności międzygatunkowe. Nie wiem czy Wy to pamiętacie, ale ja trochę tu to pojęcie przypomnę. Otóż wymienić można dwie grupy interakcji między gatunkami, antagonistyczne i nieantagonistyczne. Do tej pierwszej należy zjawisko symbiozy, gdzie oba gatunki żyją sobie razem i dla obu stron jest to korzystne. Kiedy nie mogą bez siebie żyć, to jest to tak zwany mutualizm, a kiedy mogą żyć osobno, ale dobrze im razem, bo widzą z tego profity, to jest to protokooperacja. Do tej grupy należy jeszcze komensalizm, w którym tylko jedna ze stron czerpie korzyści, ale przy czym nie przeszkadza to drugiej. Widzicie jakieś nawiązanie do relacji ludzkich? Ja widzę. Poznałam różne pary i z łatwością tą teorią mogłabym ich opisać. Najbardziej wartościową i budującą relacją jest według mnie protokooperacja, ale do niej potrzebna jest dojrzałość emocjonalna. Są jeszcze tak zwane ślimaki, którzy wszystko robią razem i nie wyobrażają sobie, żeby stracić tą drugą połówkę, jest uzależnieniem, w który nie chciałabym nigdy wpaść, ale takie związki sobie też radzą i jeśli żadnej stronie się nic nie zmieni, wróży to szczęściem. 

Jest jednak jeszcze druga grupa. To są zależności nieantagonistyczne i już mniej pozytywne. Tutaj wymienia się kilka oddziaływań między gatunkami. Konkurencja, słowo samo za siebie mówi, im bardziej osobniki są do siebie podobne, tym trudniej jest im żyć na jednej przestrzeni i kończy się zazwyczaj na tym, że silniejszy wyprze słabszego. Czuje w tym nawet ludzkie powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają, ale to już bardziej fizyka, a my teraz o biologii 🙂 Pasożytnictwo, to pojęcie łączy mi się z toksycznością ludzi. Drugi osobnik zawsze traci w takiej relacji. Jeszcze jest drapieżnictwo, tylko to kończy się zazwyczaj śmiercią istoty żywej. Allelopatia natomiast w przyrodzie odnosi się do wydzielanych substancji chemicznych przez konkretny gatunek mający pozytywny lub negatywny wpływ na drugi. To tak samo jak z emocjami człowieka, które mogą wpływać na innych. Została jeszcze jedna zależność, a jest nią amensalizm. Nazwa dziwna, ale przyrównując od razu do relacji międzyludzkich, analogicznie, druga osoba po prostu nawet nie wie, że ktoś jest dla niej toksyczny. No i to by było na tyle, jeśli chodzi o krótką lekcję z biologii. 

Uważam więc, że najlepszą z relacji jaką możemy stworzyć z drugą osobą jest właśnie protokooperacja, czyli uzupełnianie się nawzajem i współpraca, ale także komensalizm, bo nasza bezinteresowna pomoc może być dla innych niezbędna, a my na tym nic nie tracimy, wręcz nawet zyskujemy, bo badania pokazują, że pomoc drugiej osobie wydziela endorfiny. Niestety można spotkać różne osoby w swoim życiu i sparzyć się, czy też zrazić do ludzi, a co za tym idzie, zamknąć się emocjonalnie przed drugą osobą, a skoro już jesteśmy przy biologii, stworzyć taką skorupkę jak żółw i schować się, żeby znów nie wystawiać siebie na działanie pasożytów i drapieżców. Z moim nieograniczonym zaufaniem do ludzi, mi się to właśnie przytrafiło. 

Boimy się siebie, ale jednocześnie za sobą tęsknimy. 

Budowanie przyjacielskich relacji, wymaga od nas zaangażowania, pracy, czasu i energii. W czasach kiedy mamy wiele innych spraw na głowie, bo przecież trzeba pracować, osiągnąć sukces, mieć fajne hobby, uprawiać sport, dużo czytać, żeby się rozwijać i mieć nie byle jakie rozrywki, często na tworzenie bliskiego kontaktu z drugą osobą brakuje czasu. Brakuje też często odwagi, by się otworzyć, pokazać z tej emocjonalnej strony, dać się po prostu poznać takim, jakim się jest. Ograniczyć nas może strach przed krytyką, przed byciem wykorzystanym, przed tym, że nam będzie bardziej zależeć, przed odrzuceniem, przed ponownym zranieniem. A jak się człowiek raz sparzy, to… chce się już tylko bronić. Tylko że…

Doświadczenia interpretujemy, my sami.

Nie ma złych, czy też dobrych doświadczeń, one po prostu są i to od nas zależy czy z nich skorzystamy. Jedno zranienie, drugie, trzecie, może zamknąć człowieka w tej przysłowiowej skorupce żółwia. Wtedy już chyba właśnie pozostaje liczyć tylko na siebie, nie dopuszczając do siebie innych. Czy unikniemy zranienia? Pewnie tak, ale też nie pozwolimy sobie na protokooperację, która pozwala nam się rozwijać i nawzajem uzupełniać. To jedno, drugie czy też trzecie zranienie może nas również nauczyć rozróżnienia, komu ufać i poświęcać swój czas, a dla kogo go nie tracić zbyt dużo lub umieć odejść. 

Licz na siebie.

W mojej interpretacji tego zdania nie ma nic o samotniku, który ma gdzieś ludzi i stroni od nich i ich pomocy. W mojej interpretacji to wzięcie odpowiedzialności za siebie, swoje szczęście i nieoczekiwanie od innych, by sprawili, że będziemy czuli się lepiej. To odwaga, by prosić, kiedy czegoś nam potrzeba, by przebaczać, kiedy coś złego zrobiliśmy, by być szczerym, kiedy trzeba być szczerym. Jak chcesz zjeść pizze, to chyba nie idziesz do baru sushi i wyzywasz kelnera, czemu nie mają pizzy, ani też nie czekasz biernie w domu, z myślą aż ktoś się skapnie, że chcesz zjeść pizze?

Odpowiadając na pytanie, czy potrzebujemy drugiej osoby, uważam, że tak. Przy czym nie chodzi mi konkretnie o związek partnerski, po prostu o ludzi. Wystarczy, że weźmiemy sobie jakąkolwiek autobiografię, kogoś, kogo szanujemy, cenimy, podziwiamy. Ci ludzie nie czekali na szczęście, oni liczyli na siebie, przy czym otaczali się ludźmi, współpracowali, ponosili porażki, wyciągali naukę z doświadczeń i działali dalej. Owszem, ryzykowali, że ktoś ich odrzuci, wyśmieje, że się zbłaźnią. Myślisz, że oni się nie bali? Nie byłoby przecież odwagi bez strachu.

 

Powiększ swoją półkę z książkami:

  • “Kurz, pot i łzy. Autobiografia” – Bear Grylls 
0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Follow by Email
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x