O równowadze, czyli o tym, że zawsze około 21% naszej atmosfery składa się z tlenu.

Jadąc spokojnie rowerem do pracy, obserwowałam otoczenie. Pani na rowerze z dzieckiem na bagażniku w siodełku – pewnie jechała do żłobka. Pan w kasku i z kamizelką odblaskową mignął koło mnie tak szybko, że aż poczułam jakbym to ja stała w miejscu. Starsza Pani na ogródku przy domku, krzątała się, ale w sumie nie wiem co robiła konkretnie o dość wczesnej porze. Ludzie na przystanku – młody przystojny chłopak szukający coś namiętnie w telefonie, kobieta z chłopczykiem na rękach. Sporo psów na smyczy, wyglądających na bardziej zadowolonych niż ich właściciele. Wielki sznur aut, który wydawałby się nie mieć końca, chociaż niektórzy spory jego kawałek omijali, zabierając tym samym słowo “spokojne” sprzed słowa “osiedle”. Czerwone światło na przejściu dla pieszych przestało mieć natomiast znaczenie, bo auta i tak przesuwały się jak obłoki na niebie w bezchmurny dzień. Wszyscy gdzieś zmierzali do celu, byli czymś zajęci, każdy na swój sposób zaabsorbowani początkiem dnia, a ja złapałam tylko poczucie braku sensu w tym dzisiejszym dniu. Może dlatego, że był to poniedziałek. 

 

Jak byłam mała, pewnie jak większość z nas, zastanawiałam się najpierw jak wielkie jest niebo, skąd tyle ludzi na świecie, po co tu jesteśmy, co jest dalej poza planetami, czy istnieje inna galaktyka? Czy może “Bóg” robi wielki eksperyment śmiejąc się z nas, jak tak groteskowo walczymy z harmonogramem zwykłego dnia i gonimy jak pies za własnym ogonem, dążąc do celów zawodowych, rodzinnych, czy też często walcząc z wyimaginowanymi problemami. Szukamy sensu, a może zwyczajnie “Bóg gra w kości” jak to Einstein kiedyś powiedział . Może wręcz przeciwnie. Jest z nas dumny, że tak wiele osiągamy i chcemy więcej, czekając, aż odkryjemy w końcu tajemnicę wszechświata i życia? 

Afryka czy Korea głoduje, a dla innych problemem jest utrzymanie diety aby schudnąć. W sumie świat jest pełen sprzeczności. Jednak jak się człowiek bliżej mu przyjrzy, wszystko mam wrażenie się dzieje po coś. Zdumiewam się często oglądając dokumentalne filmy przyrodnicze jak wiele rzeczy ma swój wkład, chociażby nawet najmniejszy w rozwój jedynej planety, która żyje. Może nawet stąd wzięło mi się motto “nic nie dzieje się bez przyczyny”. Kto by pomyślał, że niewielka cząsteczka jaką jest tlen, niezbędny dla nas do życia, potrzebuje pustyni w Afryce, Amazonii, deszczu, gór And i okrzemek w oceanie, które wykorzystują krzemionkę do ich wzrostu i rozmnażania. Te mikroskopijne stworzenia, na pierwszy rzut oka tak mało znaczące, przeprowadzają fotosyntezę i zapewniają nam życie. A co z nimi wspólnego mają lodowce z północy? Krusząc się, karmią je. One nawet po śmierci odgrywają znaczącą rolę, bo ta słona pustynia z Afryki, Danakil, to szczątki okrzemek, gdzie dawniej był ocean. Burze piaskowe tam występujące powodują, że odżywcze drobiny pyłu zapakowane w deszczu, spadają na lasy Amazońskie dokarmiając je. Ze szkoły zapamiętałam, że ta wielka dżungla jest płucami naszej planety, tylko że tlen, który wytwarza praktycznie jest zużywany na jej własne potrzeby. Te lasy pomagają nam w inny sposób – parując tworzą powietrzną, odżywczą rzekę chmur, która dociera do ściany And i wypełnia dorzecze Amazonki, która ma swoje ujście w oceanie Atlantyckim.  Na Ziemi wszystko jest ze sobą powiązane. Wszystko ma na siebie wpływ. Tlen choć daje nam życie to nie może go być zbyt mało – na szczycie najwyższych gór nie zdołamy oddychać, a przez zbyt duża ilość tlenu możemy natomiast spłonąć. Potrzebna jest równowaga, a Ziemia o nią cały czas walczy.

Właśnie w takim dniu, kiedy życie każdego zatacza kolejny cykl, a światło słońca po raz kolejny nakłania do życia, zatrzymuję się na chwilę. Skoro już tu jestem na Ziemi gościnnie, nie pozostaje mi nic innego jak wykorzystać tę okazję.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Follow by Email
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x